Remarketing — jak go ustawić, żeby nie irytował
Podział na grupy, bez którego to nie działa, właściwa długość okna i wymóg zgody, przez który grupy będą mniejsze — i to jest poprawne.

Większość osób, które wchodzą na Twoją stronę, wychodzi bez kontaktu. Remarketing pozwala pokazać im reklamę później — i w tym tkwi zarówno jego siła, jak i powód, dla którego bywa irytujący. Poniżej, jak go ustawić, żeby działał po pierwszej stronie.
Dlaczego działa lepiej niż reklama do nowych
Pokazujesz się komuś, kto już Cię znalazł i był zainteresowany. Koszt pozyskania jest zwykle wielokrotnie niższy niż przy odbiorcach, którzy nigdy o Tobie nie słyszeli — bo nie musisz przekonywać do istnienia problemu, tylko przypomnieć o rozwiązaniu.
To jedyny rodzaj reklamy, w którym mała firma walczy z dużą na równych warunkach, bo obie mówią do tej samej, własnej grupy.
Podział, bez którego to nie zadziała
Najczęstszy błąd to jedna lista wszystkich odwiedzających i jedna reklama do nich wszystkich. Minimum trzy osobne grupy:
- Byli na stronie, nie zrobili nic — przypomnienie o firmie, bez nacisku.
- Oglądali konkretną usługę albo produkt — reklama dokładnie tego, co oglądali.
- Zaczęli zamówienie i nie dokończyli — najcenniejsza grupa, najwyższy zwrot. W sklepie to porzucone koszyki, w usługach porzucone formularze.
Czwarta, często pomijana: klienci, którzy już kupili — do nich kierujesz co innego albo wykluczasz ich zupełnie, żeby nie płacić za pokazywanie reklamy osobom, które mają już produkt.
Jak długo pokazywać
To jest parametr, który decyduje o tym, czy remarketing pomaga, czy denerwuje. Przy usługach o długiej decyzji — remont, wdrożenie, wesele — sensowne są dłuższe okna. Przy zakupach impulsowych kilka dni wystarcza, a dłużej to już prześladowanie kogoś, kto dawno kupił gdzie indziej.
Druga rzecz: ogranicz częstotliwość. Ta sama reklama widziana dziesięć razy dziennie buduje niechęć, a nie rozpoznawalność.
Czego nie robić
Nie pokazuj tej samej reklamy co w kampanii dla nowych. Ten odbiorca już ją widział — potrzebuje kolejnego argumentu, nie powtórki.
Nie zaczynaj od rabatu. Uczysz ludzi, że wystarczy wyjść ze strony, żeby dostać zniżkę.
Nie remarketuj przy bardzo małym ruchu. Poniżej pewnej liczby odwiedzających grupy są za małe, żeby cokolwiek dowieźć — wtedy lepiej wydać te pieniądze na doprowadzenie ludzi na stronę.
Sprawy formalne, których nie wolno pominąć
Remarketing opiera się na plikach cookie i identyfikatorach, więc wymaga zgody użytkownika. Skrypty śledzące muszą się uruchamiać dopiero po jej udzieleniu, a informacja o tym musi być w polityce prywatności. Baner, który tylko informuje, a skrypty działają od pierwszej sekundy, nie spełnia tego wymogu.
Praktyczna konsekwencja: Twoje grupy będą mniejsze niż liczba odwiedzających i to jest stan prawidłowy, nie błąd wdrożenia.
Od czego zacząć
Od jednej grupy: osób, które zaczęły zamówienie albo formularz i nie dokończyły. Najmniejsza, najcenniejsza i najłatwiejsza do rozliczenia. Dopiero gdy to działa, warto dokładać szersze grupy.
Ustawię mierzenie i kampanie razem ze stroną
Wdrażam zgody, zdarzenia i kampanie remarketingowe tak, żeby działały zgodnie z przepisami i dowoziły zapytania.
Najczęstsze pytania
Czy remarketing jest tańszy od zwykłej reklamy?
Zwykle tak, bo kierujesz go do osób, które już Cię znalazły i były zainteresowane.
Od jakiej grupy zacząć?
Od osób, które zaczęły zamówienie lub formularz i nie dokończyły. Najmniejsza i najcenniejsza.
Jak długo pokazywać reklamę?
Przy decyzjach długich — dłużej, przy zakupach impulsowych kilka dni. Dłużej to już irytowanie.
Czy remarketing wymaga zgody?
Tak. Skrypty śledzące mogą uruchamiać się dopiero po jej udzieleniu, a informacja musi być w polityce prywatności.