Quality Power Bezpłatna wycena
← Wiedza
Reklama i social media 3 min czytania

Google Ads dla małej firmy — od czego zacząć i gdzie znikają pieniądze

Cztery decyzje przesądzające o wyniku, lista wykluczeń, bez której płacisz za przypadkowe kliknięcia, i raport do sprawdzenia w pierwszym tygodniu.

Google Ads dla małej firmy — od czego zacząć i gdzie znikają pieniądze

Google Ads to najszybszy sposób, żeby pojawić się na pierwszym miejscu w wyszukiwarce — i najszybszy sposób, żeby wydać tysiąc złotych bez jednego telefonu. Różnica między tymi dwoma scenariuszami leży w kilku ustawieniach, które robi się na początku i których potem nikt nie sprawdza.

Kiedy Google Ads ma sens

Ta reklama łapie potrzebę, która już istnieje. Ktoś ma zepsutą pralkę i szuka serwisu. Ktoś planuje remont i szuka wykonawcy. To jest najlepszy możliwy moment na pokazanie się — i dlatego kliknięcia kosztują więcej niż w mediach społecznościowych.

Nie ma sensu tam, gdzie nikt nie szuka Twojej usługi, bo nie wie, że istnieje. Wtedy taniej wychodzi reklama, która potrzebę tworzy.

Cztery decyzje, które przesądzają o wyniku

1. Typ kampanii

Na start kampania w wyszukiwarce, nic innego. Kampanie automatyczne obejmujące wszystkie powierzchnie naraz potrafią działać dobrze, ale przy małym budżecie i bez danych zamieniają się w wydawanie pieniędzy w miejscach, których nie widzisz. Sieć reklamowa to osobna bajka i osobny budżet.

2. Dopasowanie słów kluczowych

Tu przepala się najwięcej. Dopasowanie szerokie pokazuje reklamę na frazy luźno związane z Twoją — i to Google decyduje, jak luźno. Zacznij od dopasowania ścisłego i do wyrażenia, a szerokie dokładaj dopiero, gdy wiesz, co działa.

3. Wykluczenia

Lista fraz, na które nie chcesz się pokazywać, jest równie ważna jak lista właściwych. Klasyka do wykluczenia: „za darmo”, „praca”, „opinie”, „forum”, „jak zrobić samemu”, nazwy konkurencji, jeśli nie chcesz z nimi walczyć. Bez tego płacisz za osoby szukające instrukcji, a nie wykonawcy.

4. Lokalizacja

Domyślne ustawienie obejmuje też osoby zainteresowane danym obszarem, nie tylko w nim przebywające. Przy usłudze lokalnej zmień to na obecność w lokalizacji — inaczej płacisz za kliknięcia z drugiego końca Polski.

Dokąd prowadzić

Nigdy na stronę główną. Reklama na „wymiana rozrządu” ma prowadzić na podstronę o wymianie rozrządu — z ceną, czasem i formularzem. Każdy dodatkowy klik między reklamą a kontaktem kosztuje część zgłoszeń, a Google ocenia też dopasowanie strony do zapytania, co wprost przekłada się na cenę kliknięcia.

Bez tego cała reszta jest ślepa

Ustaw mierzenie konwersji — wysłania formularza i kliknięcia w numer telefonu. Bez tego widzisz kliknięcia i koszt, ale nie wiesz, czy cokolwiek z nich wynikło. To jest jedyny powód, dla którego warto w ogóle patrzeć w panel.

Czego się spodziewać

Pierwsze dwa tygodnie to zbieranie danych, nie wyniki. Wyłączanie kampanii po trzech dniach jest najczęstszym sposobem na stratę budżetu bez żadnej nauki. Realna optymalizacja zaczyna się, gdy masz kilkanaście konwersji i wiesz, które frazy je przyniosły.

Jedna rzecz do zrobienia w pierwszym tygodniu

Wejdź w raport wyszukiwanych haseł — czyli w to, co ludzie faktycznie wpisali, zanim zobaczyli Twoją reklamę. To zwykle szok: połowa fraz nie ma z Twoją usługą nic wspólnego. Każdą z nich dodajesz do wykluczeń i koszt pozyskania spada natychmiast.

Kampania ustawiona pod Twoją usługę

Prowadzę kampanie razem z podstronami, na które kierują — bo reklama bez dobrej strony docelowej przepala budżet.

Porozmawiajmy o kampanii

Najczęstsze pytania

Od jakiej kampanii zacząć?

Od kampanii w wyszukiwarce, z dopasowaniem ścisłym i do wyrażenia. Kampanie automatyczne mają sens, gdy są już dane.

Gdzie najczęściej przepala się budżet?

Na szerokim dopasowaniu słów bez listy wykluczeń oraz na domyślnym ustawieniu lokalizacji.

Dokąd kierować reklamę?

Na podstronę dotyczącą dokładnie tej usługi, nigdy na stronę główną.

Po jakim czasie oceniać kampanię?

Po kilkunastu konwersjach, a nie po kilku dniach. Wcześniejsze wnioski są przypadkowe.

Daniel Beim, Quality Power Daniel Beim Sprzedaję online od 2015 roku. Nagrywam, montuję i buduję strony dla firm — piszę wyłącznie o tym, co robię na co dzień. Poznaj mnie →

Czytaj dalej

Inne teksty

Potrzebujesz tego u siebie?

Mogę to zrobić za Ciebie

Nagrania, montaż, strony i sklepy — od jednego dnia zdjęciowego po stałą obsługę. Napisz w dwóch zdaniach, czego potrzebujesz.

Bezpłatna wycena Zobacz usługi