Quality Power Bezpłatna wycena
← Wiedza
Strony i sklepy 5 min czytania

Porzucony koszyk — co z nim zrobić, zanim zaczniesz wysyłać przypomnienia

Większość porzuceń koszyka to nie zapomnienie, a konkretna przeszkoda w kasie. Najpierw usuń przeszkody, potem wysyłaj przypomnienia.

Porzucony koszyk — co z nim zrobić, zanim zaczniesz wysyłać przypomnienia

Porzucony koszyk jest objawem, nie chorobą — a sklepy leczą objaw. Pierwszym odruchem jest wdrożenie automatycznych przypomnień, bo to się daje kupić. Tymczasem większość ludzi nie porzuca koszyka przez zapomnienie, a przez konkretną przeszkodę, która ich zatrzymała w kasie. Przypomnienie wysłane do takiej osoby prowadzi ją do tej samej przeszkody raz jeszcze.

Kolejność jest więc odwrotna niż zwykle: najpierw usuń powody porzucenia, potem dopnij przypomnienia do tej reszty, która faktycznie odłożyła zakup na później.

Co naprawdę zatrzymuje ludzi w kasie

Przeszkoda Jak się objawia Co zrobić
Koszt dostawy pokazany dopiero w kasie Wysoki odsetek porzuceń w ostatnim kroku Podać koszt i progi dostawy na karcie produktu i w koszyku, nie na końcu
Wymuszona rejestracja Porzucenia w momencie pojawienia się formularza konta Zakup bez zakładania konta, a propozycja konta po złożeniu zamówienia
Za dużo pól w formularzu Porzucenia w połowie wypełniania Tylko pola konieczne do realizacji; resztę można dopytać później
Brak oczekiwanej metody płatności Porzucenia przy wyborze płatności Sprawdzić, które metody były wybierane i których szukano bez efektu
Brak informacji o terminie dostawy Porzucenia po dodaniu do koszyka Konkretny przedział dni, nie „wysyłka niezwłocznie”
Niejasne zasady zwrotu Porzucenia przy wyższych kwotach Jedno zdanie o zwrocie widoczne w koszyku, nie w regulaminie
Kasa nie działa dobrze na telefonie Porzucenia głównie z urządzeń mobilnych Przejść całą ścieżkę na telefonie, na danych komórkowych

Ostatni wiersz jest najczęściej pomijany, a przy przewadze ruchu mobilnego decyduje najmocniej. Najprostszy test: zrób zakup we własnym sklepie z telefonu, z wyłączonym Wi-Fi, w pełnym słońcu. Problemy znajdują się same.

Jak zmierzyć, gdzie dokładnie wypadają

Ogólna liczba porzuceń nie mówi nic poza tym, że problem istnieje. Potrzebny jest lejek rozbity na kroki: wejście do koszyka, przejście do kasy, dane, dostawa, płatność, potwierdzenie. Krok z największym spadkiem jest miejscem, w którym leży Twój problem — i prawie nigdy nie jest tym, który byś wytypował.

Przy sklepach z małym ruchem statystyka jest zbyt słaba, by cokolwiek wnioskować. Wtedy lepsze są nagrania sesji albo po prostu pięć osób poproszonych o złożenie zamówienia przy Tobie. Metodę opisuję w artykule o badaniu przed przebudową strony.

Dopiero teraz: przypomnienia

Kiedy przeszkody są usunięte, przypomnienia mają sens — bo prowadzą do ścieżki, którą da się przejść. Co w nich działa, a co nie:

  • Pierwsza wiadomość bez rabatu. Krótka, z pokazaniem zawartości koszyka i jednym przyciskiem powrotu. Rabat w pierwszej wiadomości uczy ludzi, że warto porzucić koszyk, żeby dostać zniżkę.
  • Odstęp liczony w godzinach, nie w minutach. Wiadomość po dwóch minutach wygląda na czyhanie i częściej irytuje niż pomaga.
  • Maksymalnie dwie, trzy wiadomości. Dalej nie przekonujesz, tylko męczysz — i tracisz adres na dłużej niż jedno zamówienie.
  • Treść odpowiadająca na obiekcję, nie powtarzająca produkt. Jeśli ludzie odpadają przy dostawie, w wiadomości powinna być informacja o dostawie, a nie samo zdjęcie produktu.
  • Wyraźna możliwość rezygnacji z takich wiadomości w każdej z nich.

Strona formalna jest tu istotna i warto o niej powiedzieć wprost: wysyłka wiadomości marketingowych wymaga podstawy prawnej i zgody, a samo wpisanie adresu w koszyku nie jest automatycznie zgodą na marketing. To temat do ustalenia z osobą, która zna Twoją dokumentację RODO — przed włączeniem automatycznej wysyłki, nie po.

Co zrobić z koszykami, do których nie masz adresu

Przy większości porzuceń nie masz żadnego kontaktu, bo człowiek wyszedł przed podaniem danych. Tę grupę obsługuje się tylko jednym sposobem: usuwaniem przeszkód w kasie. Dlatego pierwsza część tego tekstu jest ważniejsza od drugiej — działa na wszystkich, a przypomnienia na mniejszość.

Drugi mechanizm, który tu pomaga, to zapamiętanie koszyka między wizytami. Człowiek, który wraca po trzech dniach i widzi swój koszyk nietknięty, dokańcza zakup bez żadnej wiadomości.

Kolejność działań

  1. Przejdź własną kasę na telefonie i zapisz wszystko, co Cię spowolniło.
  2. Pokaż koszt dostawy i termin wcześniej niż w ostatnim kroku.
  3. Usuń wymuszoną rejestrację i zbędne pola.
  4. Włącz zapamiętywanie koszyka.
  5. Rozbij lejek na kroki i zmierz, gdzie wypadają.
  6. Na końcu dołóż dwie wiadomości przypominające, z podstawą prawną i możliwością rezygnacji.

Przypomnienia to automatyzacja, ale po naprawieniu kasy

Przy wdrożeniach ustawiam automatyczne przypomnienia i obsługę powracających koszyków, ale zaczynam od przejścia całej ścieżki zakupu i usunięcia przeszkód. Automatyzacja prowadząca do zepsutej kasy tylko szybciej pokazuje ten sam problem.

Zobacz ofertę wdrożeń AI

Najczęstsze pytania

Czy warto dawać rabat w przypomnieniu o koszyku?

Nie w pierwszej wiadomości. Rabat tam uczy klientów, że porzucenie koszyka jest sposobem na zniżkę, i obniża marżę także przy osobach, które kupiłyby bez niego. Ewentualnie w ostatniej wiadomości, przy droższych produktach.

Ile wiadomości o porzuconym koszyku wysyłać?

Dwie, maksymalnie trzy. Dalsze nie zwiększają zamówień, a zwiększają liczbę rezygnacji z subskrypcji i zgłoszeń jako niechciana poczta.

Jaki odsetek porzuceń jest normalny?

W sklepach internetowych porzucenia są regułą, nie wyjątkiem — większość osób dodających do koszyka nie kupuje. Dlatego ważniejsza od samej wartości jest zmiana w czasie i to, w którym kroku ludzie wypadają.

Czy można wysłać przypomnienie, jeśli ktoś nie zaznaczył zgody marketingowej?

To pytanie prawne, nie techniczne — podstawa przetwarzania i zakres zgody muszą być ustalone w Twojej dokumentacji. Przed włączeniem automatycznej wysyłki warto to potwierdzić z prawnikiem.

Daniel Beim, Quality Power Daniel Beim Sprzedaję online od 2015 roku. Nagrywam, montuję i buduję strony dla firm — piszę wyłącznie o tym, co robię na co dzień. Poznaj mnie →

Czytaj dalej

Inne teksty

Potrzebujesz tego u siebie?

Mogę to zrobić za Ciebie

Nagrania, montaż, strony i sklepy — od jednego dnia zdjęciowego po stałą obsługę. Napisz w dwóch zdaniach, czego potrzebujesz.

Bezpłatna wycena Zobacz usługi