Newsletter firmowy, którego nie porzucisz po miesiącu
Jedna myśl na wiadomość, cztery formaty, które się nie kończą, i zasada dotycząca sprzedaży, dzięki której lista nie topnieje.

Newsletter firmowy zwykle umiera na tym samym: ktoś postanawia pisać co tydzień, wytrzymuje miesiąc, a potem przez pół roku nie wysyła nic. Poniżej sposób na taki, który da się prowadzić latami.
Jedna rzecz na wiadomość
Newsletter z pięcioma tematami czyta się gorzej niż ten z jednym. Wybierz jedną myśl, rozwiń ją na tyle, żeby coś z niej wynikało, i zakończ. Trzy akapity, które da się przeczytać w windzie, biją dwie strony, które trafiają do „przeczytam później”.
Cztery formaty, które się nie kończą
- Pytanie od klienta z tego tygodnia i odpowiedź na nie. Nigdy nie zabraknie materiału.
- Kulisy realizacji — co poszło nie tak i jak to rozwiązaliście.
- Jedna zmiana w branży i konkretnie, co z niej wynika dla odbiorcy.
- Narzędzie albo skrót, z którego sam korzystasz.
Częstotliwość ustalasz raz i pilnujesz
Raz na dwa tygodnie, wysyłane przez rok, jest warte nieskończenie więcej niż codziennie przez miesiąc. Napisz w wiadomości powitalnej, jak często będziesz pisać, i trzymaj się tego — to część obietnicy, na którą ktoś się zgodził.
Sprzedaż w newsletterze
Zasada, która się sprawdza: w większości wiadomości coś dajesz, w mniejszości coś proponujesz. Newsletter, który sprzedaje w każdej wysyłce, traci odbiorców szybciej, niż ich zbiera. Newsletter, który nie sprzedaje nigdy, jest hobby.
Higiena listy
Raz na jakiś czas usuń adresy, które od pół roku nie otworzyły niczego. Lista będzie mniejsza, a wiadomości zaczną docierać lepiej — filtry patrzą na to, czy ludzie reagują, a nie na to, ile masz adresów.
Najczęstsze pytania
Jak często wysyłać newsletter?
Z częstotliwością, którą utrzymasz przez rok. Raz na dwa tygodnie konsekwentnie działa lepiej niż codziennie przez miesiąc i cisza.
O czym pisać, gdy kończą się pomysły?
O pytaniach, które zadają klienci. To źródło, które nigdy nie wysycha, i jednocześnie dokładnie to, czego szukają odbiorcy.
Czy usuwać nieaktywne adresy?
Tak. Mniejsza, reagująca lista ma lepszą dostarczalność niż duża i martwa.
Jak dużo sprzedawać w newsletterze?
W większości wysyłek dawać wartość, w mniejszości proponować ofertę. Sprzedaż w każdej wiadomości szybko wyczerpuje listę.