Quality Power Bezpłatna wycena
← Wiedza
E-mail marketing 4 min czytania

Segmentacja klientów w małej firmie — trzy podziały, które realnie zmieniają wyniki

Segmentacja nie wymaga CRM-a za tysiące złotych. Trzy podziały, które da się zrobić w arkuszu, i konkretne komunikaty do każdej grupy.

Segmentacja klientów w małej firmie — trzy podziały, które realnie zmieniają wyniki

Segmentacja w małej firmie zwykle kończy się na podziale „firmy i osoby prywatne” — i na tym poprzestaje. To podział administracyjny, nie marketingowy: nie wynika z niego ani jeden inny komunikat. Tymczasem segmentacja ma dokładnie jeden cel: żeby dwie różne grupy dostały dwie różne wiadomości, bo reagują na różne rzeczy.

Nie potrzebujesz do tego drogiego systemu. Potrzebujesz listy klientów w arkuszu i trzech kolumn.

Podział 1: po tym, kiedy ostatnio kupili

Najprostszy i najbardziej niedoceniany. Weź listę klientów i wpisz datę ostatniego zakupu. Powstają trzy grupy:

Grupa Kto to Co do nich wysłać
Aktywni (kupili niedawno) Pamiętają Cię, mają świeże doświadczenie Prośba o opinię, propozycja usługi uzupełniającej, polecenie znajomemu
Uśpieni (kilka–kilkanaście miesięcy ciszy) Nie są niezadowoleni, po prostu zapomnieli Krótkie przypomnienie bez promocji: „co się u nas zmieniło” + jedno konkretne pytanie
Straceni (dawno i bez kontaktu) Mogli zmienić dostawcę albo potrzeby Jedna wiadomość z pytaniem, co się zmieniło — i jeśli brak odpowiedzi, koniec wysyłek

Grupa uśpionych to w większości małych firm największy niewykorzystany zasób. Ci ludzie już Ci zaufali i już zapłacili — koszt dotarcia do nich jest bliski zera, a konwersja wyższa niż przy nowym ruchu z reklam.

Podział 2: po tym, co kupili

Jeśli masz więcej niż jedną usługę, ten podział pisze Ci treść wiadomości sam. Zasada jest prosta: do każdej grupy mówisz o tym, co naturalnie przychodzi po tym, co już mają.

  • Kto zamówił stronę — potrzebuje potem treści, zdjęć i widoczności, nie drugiej strony.
  • Kto zamówił nagranie — potrzebuje montażu krótkich form i miejsca, gdzie to publikować.
  • Kto zamówił szkolenie — potrzebuje wdrożenia tego, czego się nauczył, albo szkolenia dla kolejnej części zespołu.

To nie jest sprzedaż na siłę. To wyprzedzenie pytania, które klient i tak sobie zada za trzy miesiące — z tą różnicą, że zada je komuś innemu, jeśli Ty się nie odezwiesz.

Podział 3: po powodzie, dla którego kupili

Najtrudniejszy do zebrania i najmocniejszy w działaniu. Dwóch klientów może kupić dokładnie tę samą usługę z zupełnie różnych powodów, a to powód decyduje o tym, co ich przekonuje.

Przykład z tej samej usługi — strona internetowa:

  • Bo wstyd pokazać starą — na tę osobę działa pokazanie „przed i po”, estetyka, spójność z materiałami firmowymi.
  • Bo nie ma zapytań — na tę osobę działają liczby, widoczność w Google, wygoda formularza, czas wczytywania.
  • Bo stara przestała działać technicznie — na tę osobę działa spokój: aktualizacje, kopie zapasowe, kontakt do kogoś, kto odbierze telefon.

Powód zbiera się jednym pytaniem w rozmowie wstępnej („co sprawiło, że zająłeś się tym właśnie teraz?”) i zapisuje w kolumnie obok nazwiska. Po dwudziestu klientach masz rozkład, który pokazuje, który komunikat powinien być na stronie najwyżej.

Czego nie segmentować

  • Po demografii, jeśli nie zmienia komunikatu. Wiek i płeć w B2B zwykle nie zmieniają nic, a ładnie wyglądają w prezentacji — to pułapka.
  • Na dziesięć segmentów. Każdy segment to osobna treść do napisania. Trzy segmenty obsłużone dobrze biją dziesięć obsłużonych tak samo.
  • Jednorazowo. Segment to stan, nie etykieta na zawsze — klient aktywny po roku ciszy staje się uśpiony. Przeglądaj listę raz na kwartał.

Jak to wygląda w praktyce w arkuszu

Pięć kolumn i gotowe: nazwa klienta, kontakt, data ostatniego zakupu, co kupił, powód zakupu. Filtr po trzeciej kolumnie daje listę do przypomnienia. Filtr po czwartej daje listę do propozycji uzupełniającej. Nic więcej nie potrzebujesz, dopóki lista nie przekroczy kilkuset pozycji — wtedy warto przenieść ją do narzędzia, które samo pilnuje dat.

Jedna uwaga formalna: wysyłając wiadomości marketingowe do osób z listy, musisz mieć podstawę prawną i możliwość łatwej rezygnacji w każdej wiadomości. Przy klientach, którzy u Ciebie kupili, sytuacja jest inna niż przy adresach zebranych z internetu — szczegóły warto potwierdzić z osobą, która zna Twoją dokumentację RODO.

Jeden komunikat nie trafia do wszystkich

Prowadząc profile dla firmy, dzielę treści według tego, na jakim etapie są odbiorcy: część buduje rozpoznawalność, część odpowiada na obiekcje, część mówi do osób, które już kupiły. To ta sama logika co w segmentacji listy.

Zobacz ofertę prowadzenia social mediów

Najczęstsze pytania

Od ilu klientów warto segmentować?

Od momentu, w którym masz więcej niż jedną usługę albo więcej niż kilkudziesięciu klientów. Przy dziesięciu klientach pamiętasz wszystko sam i segmentacja nie wnosi nic poza biurokracją.

Czy potrzebuję CRM-a?

Nie na starcie. Arkusz z pięcioma kolumnami obsługuje kilkaset kontaktów. CRM ma sens, kiedy zaczynasz gubić terminy kontaktu albo gdy obsługą zajmuje się więcej niż jedna osoba.

Jak często odzywać się do uśpionych klientów?

Rzadko i z konkretem. Dwa–trzy razy w roku wiadomość, która zawiera informację użyteczną sama z siebie, działa lepiej niż comiesięczny newsletter wysyłany z obowiązku.

Czy segmentacja ma sens przy sprzedaży jednorazowej?

Tak, ale inaczej: zamiast powtórnej sprzedaży celem staje się polecenie i opinia. Segment „zadowoleni, kupili raz” obsługuje się prośbą o rekomendację, nie ofertą.

Daniel Beim, Quality Power Daniel Beim Sprzedaję online od 2015 roku. Nagrywam, montuję i buduję strony dla firm — piszę wyłącznie o tym, co robię na co dzień. Poznaj mnie →

Czytaj dalej

Inne teksty

Potrzebujesz tego u siebie?

Mogę to zrobić za Ciebie

Nagrania, montaż, strony i sklepy — od jednego dnia zdjęciowego po stałą obsługę. Napisz w dwóch zdaniach, czego potrzebujesz.

Bezpłatna wycena Zobacz usługi