Kategorie, filtry i wyszukiwarka w sklepie — żeby klient znalazł produkt
Nazwy kategorii językiem klienta, filtry zależne od parametrów i raport wyszukiwań, do którego nikt nie zagląda.

W sklepie z kilkuset produktami o sprzedaży decyduje nie wygląd, tylko to, czy klient znajdzie to, po co przyszedł. A nie znajduje zaskakująco często — bo kategorie odzwierciedlają sposób myślenia właściciela, a nie kupującego.
Kategorie: nazwij je językiem klienta
Najczęstszy błąd to podział według struktury magazynu albo nazw dostawców. Klient nie szuka „asortymentu grupy B”, tylko „uchwytów do telewizora”. Nazwa kategorii powinna być tym, co człowiek wpisałby w wyszukiwarkę — to jednocześnie jedyny sposób, żeby ta kategoria pojawiała się w wynikach Google.
Zasada praktyczna: maksymalnie trzy poziomy zagnieżdżenia. Czwarty poziom znaczy, że klient kliknął cztery razy i nadal nie widzi produktu.
Filtry ważniejsze od kategorii
Przy większym asortymencie to filtry wykonują właściwą pracę. Muszą odpowiadać temu, po czym ludzie realnie wybierają: rozmiar, kolor, przeznaczenie, kompatybilność, cena, dostępność.
Filtry działają tylko wtedy, gdy produkty mają uzupełnione parametry. To jest niewidoczna praca, od której zależy cała użyteczność sklepu — i najczęstszy powód, dla którego filtry „nie działają”.
Dwie rzeczy do ustawienia: ukrywaj filtry, które nie dają żadnych wyników, i pokazuj liczbę produktów przy każdej opcji.
Wyszukiwarka wewnętrzna
Klienci, którzy z niej korzystają, kupują wyraźnie częściej niż ci, którzy klikają po kategoriach — bo wiedzą, czego chcą. Mimo to w wielu sklepach wyszukiwarka jest schowana i prymitywna.
Co musi umieć:
- Wybaczać literówki i odmianę wyrazów.
- Szukać po kodzie producenta, nie tylko po nazwie.
- Podpowiadać w trakcie pisania, ze zdjęciem i ceną.
- Nie pokazywać pustej strony — przy braku wyników proponować kategorię albo podobne produkty.
Raport, do którego nikt nie zagląda
Lista fraz wpisywanych w wyszukiwarkę sklepu. To najcenniejsze dane, jakie masz, i zwykle leżą nietknięte. Mówią wprost:
- Czego klienci szukają, a czego nie masz — gotowa lista do rozszerzenia asortymentu.
- Jak nazywają produkty — często inaczej niż Ty w nazwach kategorii.
- Które zapytania kończą się pustką — czyli gdzie tracisz sprzedaż mimo posiadanego towaru.
Godzina z tym raportem raz na kwartał potrafi dać więcej niż zmiana szablonu sklepu.
Jedna zmiana, którą warto zrobić dziś
Wejdź do swojego sklepu na telefonie i spróbuj znaleźć konkretny produkt, jakbyś był klientem. Policz kliknięcia. Jeśli wyszło więcej niż trzy, masz problem ze strukturą — i wiesz już gdzie.
Sklep, w którym da się znaleźć produkt
Układam kategorie, filtry i wyszukiwarkę pod to, jak szukają Twoi klienci — razem z uzupełnieniem parametrów produktów.
Najczęstsze pytania
Ile poziomów kategorii w sklepie?
Maksymalnie trzy. Czwarty poziom oznacza cztery kliknięcia bez zobaczenia produktu.
Dlaczego filtry w sklepie nie działają?
Najczęściej dlatego, że produkty nie mają uzupełnionych parametrów, z których filtry korzystają.
Czy wyszukiwarka wewnętrzna ma znaczenie?
Duże. Klienci, którzy z niej korzystają, kupują wyraźnie częściej, bo wiedzą, czego szukają.
Skąd wiedzieć, czego brakuje w asortymencie?
Z raportu fraz wpisywanych w wyszukiwarkę sklepu, zwłaszcza tych kończących się brakiem wyników.