Jak pytać klientów, żeby dowiedzieć się czegoś nowego
Pięć pytań, które coś dają, cztery, które nie dają nic, i zasada pytania tych, którzy nie kupili.

Firmy pytają klientów rzadko, a gdy już pytają, robią to tak, że odpowiedzi nic nie wnoszą. Poniżej, jak zadawać pytania, żeby dowiedzieć się czegoś, czego jeszcze nie wiesz — bez narzędzi i bez budżetu.
Pytaj tych, którzy nie kupili
To jest najważniejsze zdanie w tym tekście. Zadowoleni klienci powiedzą Ci, że wszystko było w porządku — i to prawda, tylko nie prowadzi do żadnej zmiany.
Prawdziwa informacja jest u osób, które dostały ofertę i nie odpowiedziały, porzuciły koszyk albo zapytały i zniknęły. Pięć takich rozmów mówi więcej niż sto wypełnionych ankiet.
Pytania, które coś dają
- „Co Pan rozważał poza nami?” — pokazuje, z kim naprawdę konkurujesz, a to rzadko ta firma, którą zakładasz.
- „Czego zabrakło w ofercie, żeby podjąć decyzję?” — konkretna lista braków.
- „Jak nas Pan znalazł?” — jedyny wiarygodny sposób na sprawdzenie, który kanał działa przy małej skali.
- „Co było najtrudniejsze w całym procesie?” — przy klientach, którzy kupili.
- „Co Pan robił, zanim do nas trafił?” — pokazuje moment, w którym pojawia się potrzeba.
Pytania, które nie dają nic
„Czy jest Pan zadowolony?” — prawie wszyscy odpowiedzą twierdząco, bo tak jest grzeczniej.
„Co moglibyśmy poprawić?” — zbyt ogólne, zwykle kończy się „nic, wszystko dobrze”.
„Czy poleciłby nas Pan?” — deklaracja, nie zachowanie. Lepiej sprawdzić, ilu klientów faktycznie przyszło z polecenia.
Pytania o przyszłość — „czy kupiłby Pan taką usługę?”. Ludzie źle przewidują własne zachowanie. Pytaj o to, co zrobili, nie o to, co zrobiliby.
Forma: rozmowa bije ankietę
Telefon albo krótka rozmowa daje możliwość dopytania — a najcenniejsze rzeczy padają zwykle w odpowiedzi na drugie pytanie, nie na pierwsze. Ankieta tego nie potrafi.
Jeśli już ankieta, to maksymalnie trzy pytania, w tym jedno otwarte. Dłuższe wypełniają głównie osoby skrajnie zadowolone i skrajnie niezadowolone, co wypacza obraz.
Kiedy pytać
Przy klientach, którzy kupili — kilka dni po dostarczeniu albo zakończeniu usługi. Przy tych, którzy nie kupili — w ciągu tygodnia od ciszy, zanim zapomną szczegółów.
Przy okazji takiej rozmowy naturalnie wychodzi prośba o opinię — jak o nią prosić, opisałem przy metodach zbierania opinii.
Co zrobić z odpowiedziami
Zapisuj je w jednym miejscu, dosłownie, słowami klienta. Po dziesięciu rozmowach zobaczysz powtórzenia — i to one są wnioskiem, nie pojedyncza wypowiedź.
Dodatkowa korzyść: sformułowania klientów to gotowy materiał na stronę. Teksty napisane ich słowami trafiają lepiej i przy okazji pokrywają się z tym, co ludzie wpisują w wyszukiwarkę.
Sprawy formalne
Jeśli zapisujesz odpowiedzi razem z danymi klienta, obowiązują zasady przetwarzania danych. Przy nagrywaniu rozmowy trzeba uprzedzić rozmówcę przed rozpoczęciem.
Zamienię wnioski od klientów w treść strony
Układam podstrony usług i teksty na podstawie tego, o co realnie pytają Twoi klienci.
Najczęstsze pytania
Kogo pytać, żeby dowiedzieć się czegoś nowego?
Osoby, które nie kupiły. Zadowoleni klienci potwierdzą, że było dobrze, i na tym się skończy.
Ankieta czy rozmowa?
Rozmowa, bo pozwala dopytać. Najcenniejsze rzeczy padają w odpowiedzi na drugie pytanie.
Ile pytań powinna mieć ankieta?
Najwyżej trzy, w tym jedno otwarte. Dłuższe wypełniają tylko osoby skrajnie zadowolone i skrajnie niezadowolone.
Czy pytać, czy klient kupiłby daną usługę?
Nie. Ludzie źle przewidują własne zachowanie — lepiej pytać o to, co już zrobili.