Automatyzacja marketingu — jak wybrać narzędzie i nie przepłacić
Lista czynności zamiast abonamentu na start, cztery kategorie narzędzi, które ludzie mylą, i pięć kryteriów wyboru.

Firmy kupują narzędzia do automatyzacji marketingu w złej kolejności: najpierw abonament, potem pytanie, co właściwie zautomatyzować. Efekt jest zawsze taki sam — płatny system, z którego używa się dwóch funkcji, i tak wykonywanych ręcznie.
Zacznij od listy, nie od narzędzia
Wypisz czynności, które w Waszej firmie powtarzają się co tydzień: przepisywanie zgłoszeń z formularza do arkusza, wysyłanie tej samej odpowiedzi, przypominanie o niezapłaconej fakturze, publikowanie postów, dodawanie kontaktu do listy. Ta lista jest specyfikacją. Bez niej każde narzędzie wygląda równie dobrze.
Cztery kategorie, które ludzie mylą
- Wysyłka wiadomości — newslettery, sekwencje po zapisie.
- Zarządzanie kontaktami — kto się odezwał, na jakim etapie jest rozmowa, kiedy się przypomnieć.
- Łączenie systemów — przenoszenie danych między formularzem, arkuszem, skrzynką i sklepem.
- Planowanie publikacji w mediach społecznościowych.
Jedno narzędzie robiące wszystko przeciętnie bywa gorsze niż dwa robiące po jednej rzeczy dobrze — zwłaszcza że te drugie zwykle da się połączyć.
Na co patrzeć przy wyborze
- Czy ma gotowe połączenie z tym, czego już używacie. Brak integracji oznacza pracę programisty i późniejsze utrzymanie.
- Jak rośnie cena wraz z liczbą kontaktów albo operacji. Tu kryją się największe niespodzianki po roku.
- Czy da się wyeksportować dane. Narzędzie, z którego nie wyjdziesz, to decyzja na zawsze.
- Kto będzie to obsługiwał — system wymagający specjalisty przestanie działać, gdy ta osoba odejdzie.
- Gdzie przechowywane są dane i czy spełnia to wymogi, które Was obowiązują.
Kolejność wdrażania
Jedna automatyzacja naraz, działająca przez dwa tygodnie, zanim dołożysz kolejną. Firmy, które wdrażają pięć procesów jednocześnie, zwykle kończą z pięcioma połowicznie działającymi i nikt nie wie, który z nich zawiódł.
Uczciwa uwaga
Automatyzacja złego procesu daje zły proces wykonywany szybciej. Jeśli zgłoszenia giną, bo nikt nie wie, kto ma na nie odpowiadać, żadne narzędzie tego nie naprawi. Najpierw ustalcie, kto za co odpowiada — potem automatyzujcie.
Wdrożenie dopasowane do Waszej pracy
Zaczynam od przyjrzenia się temu, co robicie ręcznie, i automatyzuję to po kolei — bez kupowania systemów na zapas.
Najczęstsze pytania
Od czego zacząć automatyzację?
Od listy czynności powtarzanych co tydzień. Ta lista jest specyfikacją, bez niej każde narzędzie wygląda tak samo dobrze.
Jedno narzędzie czy kilka?
Kilka wyspecjalizowanych i połączonych zwykle działa lepiej niż jedno robiące wszystko przeciętnie.
Na czym najczęściej rośnie koszt?
Na liczbie kontaktów lub wykonanych operacji. To warto policzyć przy skali, którą planujecie za rok, a nie dzisiejszej.
Czy automatyzacja naprawi bałagan w firmie?
Nie. Zautomatyzowany zły proces to zły proces wykonywany szybciej. Najpierw ustalenie odpowiedzialności, potem narzędzia.